środa, 19 stycznia 2011

Na co zwrócić uwagę przy zakupie używanego samochodu, czyli jak nie dać się oszukać

Obiecałem, że napiszę o radach jakie wypracowałem przy zakupie używanego samochodu, co niniejszym czynię. Przede wszystkim nie należy się „podpalać” i możliwie jak najdokładniej obejrzeć samochód biorąc ze sobą kogoś kto się na tym dobrze zna. Nie trzeba też ufać temu co mówią sprzedający, to co jest napisane na kartce za szybą. Zdarza się, że w dokumentach jest rocznik samochodu starszy niż w rzeczywistości, a moc silnika zawyżona. Sam kiedyś miałem zamiar kupić samochód, który miał mieć 150 koni, jednak po obejrzeniu dokumentów okazało się, że auto ma tylko 122 KM. Trzeba pomnożyć ilość kW przez 1,36 i wtedy nam wyjdą konie mechaniczne. Często też wyposażenie faktyczne różni się od rzeczywistości. Szczególną uwagę trzeba zwrócić na klimatyzację, gdyż często nie działa, a sprzedający po sprowadzeniu samochodu z zagranicy nie bardzo chcą inwestować w jej naprawę.

Musimy mieć świadomość, że poza granicami samochody pokonują rocznie dużo więcej kilometrów niż w Polsce. Świadczą o tym zarówno dane ze stron internetowych zawierające oferty sprzedaży w danym państwie, jak i opracowania firm zajmujących się ustalaniem wartości pojazdów. Oczywiście są również modele, których przebiegi są stosunkowo niskie, ale pojazdy takie mają wartość blisko dwukrotnie wyższą niż te same modele z dużym przebiegiem i są kupowane przez obywateli państw zachodnich. Rynek wtórny aut używanych tak samo istnieje na Zachodzie jak i w Polsce. W naszym kraju wszystkie samochody mają małe przebiegi. Dodatkowo wszystkimi jeździły kobiety lub lekarze i w domu właściciela było kilka samochodów. Proszę zauważyć, że samochody stosunkowo młode (3-4-letnie) sprowadzone z zagranicy mają po 150000 kilometrów przebiegu, a już 10-latki niecałe 200 tys. Przyjmuje się, że przeciętny kierowca na Zachodzie pokonuje 40000 kilometrów rocznie.
Zazwyczaj gwarantem przebiegu ma być książka pojazdu i podbite przebiegi. Jednakże wszystkich zachwyconych dokładnymi papierami muszę zdziwić – poszczególne książki pojazdu można kupić na giełdzie oraz np. na allegro. O fakcie zrobienia pieczątki chyba nikogo nie muszę przekonywać.  Można teraz w zasadzie sobie ją zrobić. Jednak najczęściej odbywa się to tak: jeden handlarz ma pieczątkę Audi, inny Mercedesa, inny Hondy itd. W efekcie wymieniając się stemplem mogą "udokumentować" przebieg w każdym modelu. Nie oznacza to jednak kompletnej bezradności. Jeżeli pojazd był serwisowany w autoryzowanym serwisie to polski autoryzowany serwisant widzi w komputerze historię pojazdu. Często zdarza się więc, że pojazd mający 120 tys. km i książkę pojazdu, przed trzema – czterema laty miał 125 tys. km.
            „Mam dojścia” – to najczęściej powtarzany slogan przez handlarzy. Wystarczy jednak spokojnie zastanowić się jakie są szanse, aby ktokolwiek miał "znajomości" i "dojścia". Czy ktokolwiek z Was ma znajomości w Polsce, aby kupić tanio samochód. Chyba tylko rozbity od firmy zajmującej się skupem takich pojazdów. A jeżeli chodzi o odkup od firm leasingowych i banków? Proszę przeanalizować jakie znajomości może mieć handlarz, który w języku obcym zna tylko słowo "Bier" lub ”danke”.
Przeglądając ostatnio niemieckie strony z ogłoszeniami samochodowymi zauważyłem, że w Polsce są tańsze pojazdy niż na Zachodzie. Ten absurd bierze się z faktu, iż dobry samochód poza granicami jest dość drogi, a zużyty bardzo tani. Jeżeli ktoś pojedzie po pojazd na własny użytek szuka wśród wersji ładnych (i drogich). Handlarze zaś kupują wersje na które indywidualny nabywca nie popatrzy. Po wjeździe do Polski "regulują liczniki", "odpicowują" i na giełdzie mają niższą cenę niż dobre modele na Zachodzie. Obecnie tak zwane korekty liczników można dokonać po przekroczeniu polskiej granicy. Dużo jest ogłoszeń z tego typu usługami przy drodze ze Świecka. Poza tym można też samemu kupić za nieduże pieniądze interfejs do komputera, aby ten przydał się na przyszłość.
Dodatkowo przed zakupem warto policzyć wartość samochodu za granicą. Jeżeli policzymy koszt przejazdu tam i z powrotem (koszty paliwa), utrzymanie (jedzenie, hotel itd.), zysk handlarza i odliczymy tę sumę od oferty giełdowej, to okaże się ile naprawdę kosztował model na Zachodzie. Mając te dane warto spojrzeć na strony internetowej sprzedaży samochodów i zobaczyć co można kupić za wartość która pozostała.
Ponieważ zakup samochodu jest zawsze poważnym wydatkiem w budżecie rodzinnym nie warto się „podniecać”, lecz lepiej będzie, gdy wcześniej trochę pomyślimy. Z pewnością taka sytuacja nie będzie zbyt dobra dla handlarzy, ale dla nabywców z pewnością tak.
Tego posta piszę dlatego, abyście się moi drodzy czytelnicy nie oszukali, a w zasadzie żeby ktoś Was nie oszukał. A może w takim razie lepiej trochę dołożyć lub wziąć kredyt i kupić nowy samochód. Wtedy będziemy wiedzieli co mamy. Nawet najwnikliwsza kontrola wszystkiego nie pokaże.
Oczywiście, że w Żurominie są sami uczciwi i znajomi handlarze, dlatego dokładne oglądanie samochodu jest zbędne. Można im wierzyć na słowo.

2 komentarze:

  1. Taka jest prawda. Handlarz jak nie oszuka, to nie sprzeda lub nie zarobi. ja sprzedałem kiedyś swój samochód handlarzowi w Ciechanowie na giełdzie. Po roku czasu ten samochód spotkałem w Żurominie na warszawskich numerach. Byłem pewien, że to moje byłe auto. Dopytałem nowego właściciela skąd stał się jego posiadaczem. Powiedział, że kupił je w Warszawie, a osoba sprzedająca powiedziała, że ma je od bliskiej rodziny z Żuromina.Handlarz miał taki dar przekonywania, że nowy właściciel nie chciał mi uwierzyć, że to obca osoba.

    OdpowiedzUsuń
  2. Handlarze tak już mają, jakiś czas temu oglądałem wywiad z pewnym handlarzem, który powiedział, że muszą skręcać liczniki bo jak Polak widzi 2 z przodu to już nie chce takiego samochodu... Co tu zrobić, trzeba po prostu wiedzieć co sprawdzić przed kupnem auta. http://www.ciekaweartykuly.pl/motoryzacja/9-na-co-zwrocic-uwage-przy-zakupie-samochodu.html
    Tutaj jest to fajnie opisane, w zasadzie jeśli zwróci się uwagę na to wszystko to raczej nie kupi się miny chociaż różnie bywa, niektórzy handlarze dobrze potrafia zakamuflować wady samochodu. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń